Kryzys w Rakowie Częstochowa pogłębia się. Po fatalnym początku sezonu w PKO BP Ekstraklasie, gdzie drużyna przegrała wszystkie trzy dotychczasowe spotkania i zamyka ligową tabelę, sztab szkoleniowy zdecydował się na radykalne kroki. Do rezerw zostali przesunięci Marko Bulat oraz Bogdan Mircetić.
Decyzja trenera Mizgały podyktowana jest zastrzeżeniami co do postawy obu graczy. Jak przekazał Kamil Głębocki na kanale „Na Wylot”, szkoleniowiec uznał, że dalsze korzystanie z usług tych zawodników w pierwszym zespole nie ma sensu. W przypadku Mirceticia, za którego klub zapłacił 1,5 mln euro, widać już efekty tej decyzji, gdyż wystąpił on w meczu trzecioligowych rezerw.
Sytuacja Marko Bulata budzi jeszcze większe kontrowersje. Chorwat, który kosztował klub 800 tysięcy euro, jest krytykowany za brak profesjonalizmu. Bulat jest bardziej zainteresowany organizowaniem turniejów w padla. Do jasnej niedoli, on jest piłkarzem, zarabia pieniądze i powinien się wywiązywać z kontraktu, skomentował sytuację Głębocki.
Raków Częstochowa przechodzi trudny okres nie tylko w lidze, ale również na arenie międzynarodowej. Zespół odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji po rywalizacji z Hajdukiem Split, co oznacza brak gry w europejskich pucharach jesienią. Obecnie klub skupia się na wyjściu z kryzysu w krajowych rozgrywkach.